#KresowiacyDlaNiepodległości: Konstanty Kalinowski

„Wróć naszej Polsce świetność starożytną”*

Konstanty Kalinowski – przywódca powstania styczniowego na Grodzieńszczyźnie

Którzy Polacy są najmniej groźni? Ci, którzy już wiszą – miał powiedzieć gen. Michaił Murawjow „Wieszatiel”, który na widok wieszanych Polaków nie krył satysfakcji. Dla „buntowników”, którzy ośmielili się podnieść rękę na imperium cara, niesławny generał nie przewidział żadnej taryfy ulgowej. Kara była oczywista: pohańbienie i śmierć w publicznej egzekucji.

Taki los spotkał 22 marca 1864 roku, na Placu Łukiskim w Wilnie, jednego z przywódców antycarskiego powstania – Konstantego Kalinowskiego. Skazaniec szedł na miejsce kaźni pogodzony z losem. Na chwilę przed śmiercią zdążył jeszcze wykrzyknąć: – U nas nie ma szlachty, wszyscy są równi!

W chwili śmierci Kalinowski – z zawodu prawnik – miał tylko 26 lat, ale już bogaty konspiracyjny życiorys za sobą. Jako student Uniwersytetu Petersburskiego (studia na Wydziale Prawa ukończył w 1861 roku) udzielał się w nielegalnych stowarzyszeniach. Zdecydowanie sprzeciwiał się władzy absolutnej, miał opinię radykała. Nie dziwi zatem, że założył grodzieńską organizację rewolucyjną, wzorowaną prawdopodobnie na rosyjskich „narodnikach”.

Latem 1862 roku, wraz ze współpracownikami, rozpoczął wydawanie gazety w języku białoruskim – „Mużyckiej prawdy”. Równocześnie publikował na łamach pism polskich. Robił to oczywiście nielegalnie, w międzyczasie schodząc do podziemia.

Narobiłże nam tego licha, dziatki, car moskiewski, toż przekupił ci on wielu popów, zażądał, aby zapisać nas do szyzmy, zapłacił pieniądze, żebyśmy tylko przeszli na prawosławie – i jak ten antychryst – odebrał nam naszą sprawiedliwą wiarę – unicką wiarę i zgubił nas wobec Boga na wieki, zrobił on zaś to dlatego, żeby mógł nas bez przerwy okradać, a Bóg sprawiedliwy nie miał litości nad nami – pisała „Mużycka prawda”, odwołując się do carskich represji, które spadły na wiernych obrządku grekokatolickiego (unickiego).

Kalinowski wielokrotnie na łamach prasy krytykował rządy cara, domagał się uniezależnienia Litwy od Rosji i powrotu do federacji polsko-litewskiej. Apelował o poszanowanie języka białoruskiego oraz przeprowadzenie reform społecznych. Zabiegał o uwłaszczenie chłopów, widząc ich jako główną siłę planowanego od dawna antyrosyjskiego zrywu zbrojnego.

Gdy ten w końcu wybuchł, Kalinowski stanął na czele sił powstańczych na Grodzieńszczyźnie. Poszukiwany przez gen. Murawjowa i jego ludzi, ukrywał się w Wilnie. Niewola rosyjska go jednak nie ominęła – trafił do niej zdradzony przez jednego ze współpracowników.

W celi więziennej napisał „Listy spod szubienicy”, będące jego testamentem politycznym. W czasie śledztwa nikogo nie wydał. Jego niezłomna postawa tylko przyspieszyła decyzję o egzekucji. Początkowo miał być rozstrzelany, ale żołnierskiej śmierci odmówił mu nie kto inny jak „Wieszatiel”. To dlatego Kalinowskiego stracono przez powieszenie. Wszelki ślad po nim miał bezpowrotnie zaginąć…

W 2017 roku w czasie prac wykopaliskowych na Górze Zamkowej litewscy archeolodzy natrafili na szczątki polskich powstańców. Jak się okazało, po egzekucji wrzucono ich do dołów ze związanymi rękoma, po czym zasypano wapnem. W zbiorowej mogile spoczywało łącznie 20 ofiar. Był wśród nich także, co potwierdziły badania genetyczne, Konstanty Kalinowski – bohater trzech narodów: Polaków, Litwinów i Białorusinów.

22 listopada 2019 roku, w obecności najwyższych władz państwowych Rzeczypospolitej, Kalinowski został uroczyście pochowany na wileńskim Cmentarzu na Rossie. Wraz z nim pożegnano gen. Zygmunta Sierakowskiego i 18 innych powstańców styczniowych, odnalezionych na Górze Zamkowej.

*Fragment pieśni “Boże coś Polskę”, która jest jest połączeniem dwóch utworów: „Pieśni narodowej za pomyślność Króla” autorstwa poety,adiutanta Tadeusza Kościuszki Alojzego Felińskiego, który napisał ją w 1816 roku na rocznicę ogłoszenia Królestwa Polskiego jako hołd dla cara Rosji i króla Polski Aleksandra I, oraz „Hymnu do Boga” Antoniego Góreckiego. Po zmianie pierwotnego refrenu, który brzmiał „Ojczyznę Króla pobłogosław Panie!”, panegiryk na cześć cara stał się pieśnią buntu. W 1862 roku w zaborze rosyjskim zakazano jej wykonywania. Już rok później śpiewali ją powstańcy styczniowi, dlatego zyskała miano „Marsylianki 1863 roku”.