#KresowiacyDlaNiepodległości: Stanisław Maczek

„Policzony będzie trud i znój”*

Stanisław Maczek – bohater Polski i Niderlandów

 – Żołnierz polski bić się może o wolność wszystkich narodów – umiera tylko dla Polski – mawiał gen. Maczek, który przez całe życie robił wszystko, aby pozostać wiernym przesłaniu swych słów.

Urodzony w podlwowskim Szczercu Maczek był żołnierzem z krwi i kości. Walczył o ukochany Lwów, bronił kraju przed bolszewikami, zapisał piękną kartę bojową podczas Września ’39. Jako generał Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie dowodził dywizją pancerną, z którą przeszedł ok. 1800 kilometrów, pozostając w walce przez 283 dni! Szlak bojowy zakończył dopiero w „jaskini lwa”, zdobywając bazę niemieckiej marynarki wojennej w Wilhelmshaven.

Skupiał w sobie wszystkie najlepsze cechy oficera: wymagający, ale i wyrozumiały, zawsze z empatią patrzący na drugiego żołnierza. Nic dziwnego, że był uwielbiany – w 1 Dywizji Pancernej mówiono na niego „Baca”, bo gen. Maczek traktował swych podwładnych po ojcowsku. – To żołnierz z duszą dowódcy, kochany przez swych żołnierzy, gorący Polak i dobry, szlachetny człowiek – tak dowódcę polskich pancerniaków charakteryzował gen. Marian Kukiel.

Ponoć w całej swojej długiej karierze wojskowej nie przegrał żadnej bitwy. Ale gen. Maczek był nie tylko świetnym dowódcą w polu, ale i uznanym teoretykiem wojskowości oraz znakomitym organizatorem. Któż by się tego spodziewał po… obiecującym studencie filozofii i filologii polskiej na Uniwersytecie Lwowskim?

Wybuch I wojny światowej zmienił wszystko. Po powołaniu do armii austro-węgierskiej, Stanisław został wysłany na front. Uniemożliwiło mu to przywdzianie munduru legionowego strzelca. Musiały minąć cztery lata, aby marzenie o służbie w Wojsku Polskim stało się faktem. Maczek wstąpił do niego już 14 listopada, a więc zaledwie trzy dni po symbolicznej dacie odzyskania niepodległości! Przyszły generał bezzwłocznie ruszył na odsiecz Lwowa.

W II RP wspinał się po szczeblach kariery, aż w 1938 roku otrzymał dowodzenie nad 10. Brygadą Kawalerii, pierwszą polską jednostką zmotoryzowaną – zalążkiem sił pancernych. To właśnie na jej czele ówczesny płk Maczek wsławił się we wrześniu 1939 roku, gdy trzeba było stawić czoła niemieckiej agresji.

Wkroczenie Armii Czerwonej zmusiło go do ewakuacji na Węgry, skąd przedostał się do sojuszniczej Francji. Tam, jako świeżo mianowany generał, częściowo odtworzył 10. Brygadę Kawalerii Pancernej. Dowodził nią w czerwcu 1940 roku w walkach z Niemcami na terenie Szampanii.

Kapitulacja Francji zmusiła gen. Maczka do przedostania się do Wielkiej Brytanii. Tam w 1942 roku polski dowódca, w pełni świadomy przyczyny sukcesów wojsk niemieckich, przystąpił do organizacji 1 Dywizji Pancernej. Armia przyszłości – to armia pancerna (…). Stwarzając dywizję pancerną, pomnażamy wkład w ogólny wysiłek wojenny, stajemy się silniejsi dziesięciokrotnie, możemy na polu walki odegrać rolę decydującą, na konferencji pokojowej, razem z czynami marynarki i lotnictwa będziemy mogli rzucić decydujące czyny naszej dywizji pancernej – tłumaczył.

W sierpniu 1944 roku 1 Dywizja Pancerna wylądowała w Normandii, aby rozpocząć marsz na wschód. Kiedy Polacy przystępowali do walk na tzw. drugim froncie, w okupowanej Warszawie wybuchało antyniemieckie powstanie. – Mówię do Was z pola walki we Francji. Walcząc tu u boku naszych sojuszników brytyjskich, amerykańskich, kanadyjskich z tym samym, co i Wy, wrogiem – sercem i myślami jesteśmy zawsze z Wami. (…) Polska Dywizja Pancerna we Francji składa hołd żołnierzom i ludności cywilnej Stolicy. Ślubujemy, że poniesione przez Was ofiary pomścimy stokrotnie – komunikat tej treści przekazał walczącym warszawiakom gen. Maczek.

1 Dywizja Pancerna z powodzeniem walczyła na terenie Francji, Belgii, Holandii i Niemiec. Te ostatnie – jak podkreślił generał – u schyłku wojny „nie przestały być wrogiem nr 1”. Czyż dlatego, że nowy wróg – na odmianę “wróg aliant” zagroził od wschodu – mamy zapomnieć o wrześniu 1939 r., zburzonej Warszawie, o Oświęcimiu i Dachau? Nie! Jeszcze będziemy się bili w sercu Niemiec. Tej najwyższej żołnierskiej satysfakcji nie może nam odmówić los – pisał polski dowódca.

Zgodnie z jego rozkazem, pancerniacy bili się „twardo, ale po rycersku”. Wsławili w bitwie pod Falaise, zamykając okrążenie wokół wojsk nieprzyjaciela w tzw. kotle. Byli witani jak bohaterowie po wyparciu Niemców z Bredy. Wcześniej gen. Maczek zakazał używania podczas walk artylerii, dzięki czemu ocalił cenne zabytki holenderskiego miasta. Polacy, nazywani przez wroga „czarnymi diabłami”, byli postrachem Niemców. W maju 1945 roku, zdobywając Wilhelmshaven, wzięli do niewoli ponad 30 tysięcy żołnierzy Wehrmachtu!

Po wojnie gen. Maczek zamieszkał w Szkocji, gdzie pracował jako… sprzedawca i hotelowy barman. Władze komunistyczne pozbawiły go obywatelstwa polskiego (przywrócono je dopiero w 1971 roku). Gdzie indziej pamiętano o jego zasługach – generał otrzymał m.in. ordery brytyjskie czy francuskie, a na wniosek mieszkańców Bredy nadano mu honorowe obywatelstwo Holandii. U schyłku życia został uhonorowany najważniejszym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego.

Stanisław Maczek zmarł w 1994 roku na emigracji, w wieku 102 lat. Zgodnie ze swym życzeniem, spoczął u boku podkomendnych – na cmentarzu wojskowym w Bredzie.

* Fragment „Białych róż” – polskiej piosenki wojskowej z czasów I wojny światowej. Powstawała stopniowo: pierwsze zwrotki napisał krakowski poeta Jana Lankau, późniejszy żołnierz 148 Pułku Artylerii Polowej w Ołomuńcu, pod koniec 1914 roku do melodii czardasza. W nieco zmienionej wersji piosenkę śpiewali legioniści podczas walk na Wołyniu. W 1918 roku poeta Kazimierz Wroczyński uzupełnił ją o kolejne zwrotki, a Mieczysław Kozara-Słobódzki napisał nową muzykę. W tej wersji zyskała wielką popularność i była jedną z ulubionych pieśni żołnierzy walczących w wojnie polsko-bolszewickiej, a potem w czasie wojny obronnej (1939) i w partyzantce.